wtorek, 1 lipca 2014

10.

-Na rynek!-krzyknęłyśmy chórem!
-Wiedziałem.-opuścił głowę i ręce.
-Sam przecież chciałeś iść na imprezę.-odezwał się Fabian.
-Za to ty nie chciałeś.-szturchnął go ramieniem i spojrzał na Nikolę.
-Co? Czemu się tak na mnie patrzysz?-zapytała zdziwiona.
-Ktoś tu chyba czuje do Ciebie pociąg.-teraz jego wzrok powędrował w stronę Fabiana.
Nie obeszło się bez chóralnego okrzyku „ooooo”
-Dajcie już spokój chłopakowi.-Powiedziała Nikola i zarzuciła rozgrywającemu rękę przez ramię. Widać było, że troszeczkę się zaczerwienił.
Staliśmy na rynku obok studni, a chłopaki sprzeczali się do którego klubu pójść.
-Jak dzieci!-krzyknęłam.
-Żebyś wiedziała kochanie. Za rączkę i do łóżka!
-Kretyn!
-Wariatka!
-Tobie to dobrze. W końcu trafił Ci się ktoś przy kim możesz być sobą i nie obraża się kiedy tak mówisz.-powiedziała Nikola na widok tej sytuacji.
-I to w nim najbardziej mi się podoba.
Uśmiechnęłam się do siebie i patrzyłam jak chłopaki stale konwersują. Nie powiem, że nie było to śmieszne, bo po jakimś czasie razem z dziewczynami nie mogłam przestać się śmiać. W końcu podeszłam do nich i powiedziałam, żeby zagrali w kamień papier i nożyce. Pójdziemy do tego klubu, do którego chciał iść wygrany.
-No panowie na trzy i bez oszukiwania. Raz. Dwa. Trzy!
-Haaa wygrałem!-powiedział Dawid.
-Czyli Fashion.-powiedział Niko.
Na bramce stało dwóch umięśnionych ochroniarzy. Chyba poznali siatkarzy bo nawet nas
nie sprawdzili. Bilety dostaliśmy bez problemu. Razem z dziewczynami poszłyśmy do toalety, żeby się przebrać, bo przecież nie będziemy tańczyć w koszulkach Resovii. Chwile później wyszłyśmy i usiadłyśmy w loży obok chłopaków. Nikole już nosiło. Wiedziałam, że długo nie usiedzi. Nawet nie zauważyłam kiedy porwała Fabiana na parkiet.
-Czy mogę panią prosić?-Niko podał mi rękę i tanecznym krokiem prowadził na parkiet.
Długo tańczyliśmy. Piosenki były dosyć energiczne, więc szybko się zmęczyłam i powiedziałam chłopakowi, że muszę usiąść. Nie szliśmy do loży tylko do baru.
-To co po jednym?
-Może zawołam resztę?
-Pierwszego wolałbym sam z tobą.-przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-No dobrze.-uśmiechnęłam się, a Niko zamówił alkohol.
Niestety na jednym się nie skończyło. Wypiliśmy około pięciu kielonów. Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach.
-No ładnie. O nas to się zapomniało?-Powiedziała Monika.
-Oczywiście, że nie. Kolejka dla nas wszystkich!
Ekipa zaczęła bić brawo. Zasiedli obok nas co sprawiło, że po raz kolejny czułam, że mogę się bawić nie mając żadnych wyrzutów sumienia.
Bawiliśmy się pół nocy. Ciągle tańczyliśmy i śpiewaliśmy. Po chwili zorientowałam się,
że zginęła gdzieś Nikola z Fabianem. Odwróciłam się i zobaczyłam ich tańczących na stole w naszej loży. Obok nich tłum ludzi klaszczących w dłonie. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i zaczęłam ich kamerować.
-Ciekawe czy będą jutro o tym pamiętać.-dumał Nikolay
-Jak nie to im przypomnimy.-Zaśmiałam się.
Był to naprawdę komiczny widok. Nagle stół się przewrócił, a nasi znajomi wylądowali na ziemi. Przeciskaliśmy się przez tłum, a kiedy do nich dotarliśmy oni śmiali się w najlepsze.
-Najadłam się przez was strachu. Mogło wam się coś stać!
-Lizka wyluzuj, nic się nie stało przecież.-powiedziała Nikola
-Ale mogło!
-Hej kochanie spokojnie.-Niko objął mnie i odciągną na bok. W tym czasie Monika z Dawidem pomogli się pozbierać tym łamagom.
-Chodźmy już do domu. Jest już późno.
-Dobrze jak chcesz. Ale wypadałoby się pożegnać.
-Jasne.
Cała ferajna stwierdziła, że tez będzie się zbierać. Wyszliśmy z klubu i poszliśmy w kierunku postoju taksówek. Pożegnałam się z przyjaciółkami i Dawidem i Fabianem, a następnie wsiadłam do taksówki w której czekał na mnie Niko.
-Najpierw odwieziemy Ciebie.
-No dobra.-zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu chusteczek. I wtedy zorientowałam się, że czegoś mi brakuje.
-Niko, nie mam kluczy do mieszkania..
-O cholera.
-Wszyscy spiją, nie wejdę do domu..
-Możesz spać u mnie..
-Ale jutro muszę iść do szkoły.
-Wstaniemy wcześniej i zawiozę Cię do domu, żebyś mogła wziąć książki.
-Dziękuję, jesteś kochany.-Pocałowałam chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
Niko powiedział kierowcy o zmianie kursu i po 10 minutach byliśmy pod jego blokiem. Otworzył mi drzwi do mieszkania i puścił przodem.
-Tutaj jest łazienka.-wskazał palcem.-Jesteś głodna?
-Nie, dziękuję. Czy mógłbyś mi dać jedną ze swoich koszulek?
-Jasne. Trzymaj.  Wyciągnął z szafy T-shirt i podał mi go.
Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Trochę mnie orzeźwił i zrelaksował. Ubrałam koszulkę ukochanego i czułam jego perfumy. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że jeszcze nigdy nie usłyszałam od niego tych dwóch słów. Ja też ich nie powiedziałam. Stanęłam przed lustrem, oparłam się o umywalkę, zastanawiając się czy mu nie wyznać swoich uczuć. Po chwili się otrząsnęłam i przypomniałam sobie słowa mamy „nigdy nie powiedziałam mężczyźnie ‘kocham cię’ pierwsza. Zawsze czekałam, aż on to zrobi. Tobie radze to samo kochanie”. Kiedy wyszłam zobaczyłam, że chłopak kończył ścielić kanapę.
-A co ty robisz?
-Spokojnie to dla mnie, ty będziesz spała u mnie.
Podeszłam do Niko bliżej. Blisko. Czubki naszych nosów dzieliły zaledwie milimetry. Stanęłam na palcach i szepnęłam mu do ucha.
-Dzisiaj chcę spać z tobą.-wyczułam, że się uśmiecha. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.
-Jak sobie życzysz księżniczko.-pocałował mnie w nos.- zaraz wracam.
Wrócił po kilkunastu minutach w samych bokserkach.
-Nie masz piżamy?-zapytałam ze śmiechem.
-To potrzebna mi dzisiaj piżama?-Uśmiechnął się i gwałtownie rzucił się na łóżko. Zaczął mnie łaskotać, a potem całować. Oddawałam pocałunki młodego przyjmującego. Wszystko zmierzało ku jednemu.
-Niko. Jesteśmy pod wpływem alkoholu. Nie chcę, żebyśmy potem tego żałowali.
-A żałowałabyś?
-Nie wiem i nie chciałabym się przekonywać.
-Rozumiem. Szanuje twoją decyzję.
-Dziękuję.-wtuliłam się w tors chłopaka i zamknęłam oczy.
-Nie ma za co.-pocałował mnie w czoło i objął ramieniem.

Czułam się przy nim tak bezpiecznie, że po krótkiej chwili odpłynęłam z uśmiechem na twarzy. Szczęśliwa, że zasypiam w ramionach kogoś, kogo kocham.


Kolejny rozdział dla was. Dziękuję, za miłe słowa. Przyznam szczerze, że najbardziej zdziwił mnie ostatni anonimowy komentarz. :) Komentujcie, bo to na prawdę bardzo motywuje. :) 

Musze się wam pochwalić. Moja sunia oszczeniła się w niedzielę. zostawię wam zdjęcie jej i małych. 
(jest ich 8!) 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

9.

Wstałam rano i wszystko dookoła mnie denerwowało. Weronika nawet się do mnie nie zbliżała.
Wujek i Gosia nie odezwali się do mnie słowem po tym jak spytali co mnie gryzie, a ja tylko na nich warknęłam.
-Oho chyba kłótnia z Romeo.-Powiedział szyderczo wujek.
-Wszystko słyszę! I nie, nie kłótnia!
-Dobra już się nie odzywam.
-Wychodzę. Pa.
Pod wpływem nerwów odpaliłam szluga i kopnęłam w kamień. Niestety na dobre mi to nie wyszło, bo przez pół drogi do szkoły skakałam na jednej nodze. Monika opowiedziała mi o czym pisała z Dawidem. W końcu chyba nie wytrzymała.
-No dobra powiesz w końcu co Ci jest?
-Nic.
-Ehe. Mnie nie oszukasz. Gadaj.
-Ehh. Jest problem z wkręceniem Nikoli na mecz.
-Jaki znów?
-No Niko nie jest w stanie załatwić jej tego wejścia bo nie ma już miejsc. Może wprowadzić ze sobą jedną osobę, ale musiałby powiedzieć, że to jego dziewczyna. Tylko, że oboje nie chcemy tak tego rozegrać, żeby media znów nie trąbiły, że ma nową laskę.
-No to jaki masz problem? Daj jej swój bilet i niech Ciebie wprowadzi.
Zamilkłam na chwilę. Jak mogłam na to nie wpaść. Strzeliłam facepalma i uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Boże Monia, jesteś genialna!
Od razu wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do przyjmującego. Niestety nie odebrał. Był na treningu. Wiedziałam, ze oddzwoni jak tylko sprawdzi telefon. Jejku to było tak banalne jak mogłam na to nie wpaść.
-Zakochana jesteś i nie myślisz trzeźwo.
-No, no odezwała się ta nie „zakochana”. No to dzisiaj zaszalejemy.-zatańczyłam taniec radości i ruszyłyśmy w kierunku klasy, w której miałyśmy mieć lekcje.
Matematyka. Jak zwykle nie obeszło się bez upominania naszej grupki. Chłopaki zaczęli
odstawiać jakieś dziwne scenki, a my z Monia nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu. Za nami siedziały trzy dziewczyny, które strasznie mnie irytowały (na szczęście nie tak jak Anita) Jak zwykle gadały o głupotach i kłóciły się z nauczycielką. Dzięki swojej „inteligencji” zafundowały nam karną kartkówkę. Cala klasa rzuciła w ich kierunku groźnie spojrzenia, a one schowały głowy w zeszyty.
Po lekcjach wybiegłam ze szkoły jak poparzona i biegłam na autobus. Zdążyłam w ostatniej chwili.
Poczułam wibracje telefonu w torebce. Spojrzałam na ekran. Dzwonił mój „Romeo”
-No hej.
-Hej, dzwoniłaś.
-Tak. Już wiem co zrobimy.-Powiedziałam Nikolay’owi co wymyśliła Monika, a on zareagował podobnie do mnie.
-No że też na to nie wpadliśmy.-zaśmiał się do słuchawki.-Przyjadę po ciebie o 17 nie wiem czy wiesz ale musimy być wcześniej.
-Dobrze, już się nie mogę doczekać. Pa.
Zaraz później zadzwoniłam do Nikoli i umówiłam się z nią na przekazanie karnetu.
Miałam mało czasu, na ogarniecie się, bo tylko godzinę. Wzięłam szybki prysznic, założyłam
makijaż i pomalowałam paznokcie w kolorach Resovii. Usłyszałam dzwonek do drzwi, byłam sama w domu(na szczęście). Otworzyłam, a w drzwiach stał Niko. Pocałował mnie na wejściu i wszedł do środka.
-Mam coś dla Ciebie.
-Co takiego?
Wyciągnął z torby koszulkę z numerem 17 i jego nazwiskiem.
-Chciałbym, żebyś ją dziś ubrała.-Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Hmm no nie wiem.. Jak widzisz mam swoją.-Uśmiechnęłam się szyderczo. Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, a ja zaczęłam się śmiać.
-Z czego się śmiejesz? Jeśli jej nie ubierzesz będzie mi smutno.
-No jasne, że ja ubiorę wariacie.-Pocałowałam go i poszłam przebrać koszulkę.-No możemy jechać.
Wyszłam z pokoju, a Niko patrzył się na mnie jak sroka w kość.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?
-Bo wyglądasz ślicznie.-Objął mnie i czule pocałował.
Wyszliśmy  z bloku i wsiedliśmy do auta. Opowiedziałam przyjmującemu co działo się dzisiaj w szkole, a on mnie co było na treningu. Już po kilku minutach byliśmy pod halą. Zobaczyłam Nikolę i pobiegłam dać jej karnet. Rozmawiałyśmy chwilę, a Niko ciągle mnie pospieszał.
-No poczekaj chwilę, gdzie Ci się tak śpieszy?
-Zaraz zobaczysz.. ale okej gadaj sobie dalej.
-No dobrze już idę 5 minut mi daj.
-Baby..
-Słyszałam!-Szybkim ruchem złapał mnie za biodra i przerzucił sobie przez ramie. Nie mogłam przestać się śmiać.
-Odstaw mnie na ziemie proszę!-mówiłam przez smiech.
-Pójdziesz, czy nadal będziesz rozmawiać?-Zapytał szyderczo.
-Pójdę, obiecuję!
Odstawił mnie na ziemię, poprosiłam Nikolę, żeby była jak najwcześniej. Pokiwała głową i krzyknęła, że będzie.
Pod halą spytałam Niko co go ugryzło. Nie musiał odpowiadać. Kiedy weszliśmy tłum fanek rzuciło się w nasza stronę. Chłopak złapał mnie za rękę i przyśpieszył kroku.
-Właśnie dlatego.
-Już wszystko rozumiem.
Zaczęliśmy biec. Niko mówił im tylko, ze się spieszy, ale one nic sobie z tego nie robiły. Hotki z Gimnazjum. Nie wierze, że uciekam przed tłumem gimnazjalistek. Po chwili chłopak zaciągnął mnie w ciemny kąt.
-I jak Ci się podoba?-szepnął.
-Tego się nie spodziewałam.
-Dlatego chciałem iść wcześniej. Chociaż z drugiej strony całkiem tu przyjemnie. –Poruszył znacząco brwiami, za co oberwał w bark.-Ała.. za co?
Pocałowałam Nikolay’a i powiedziałam, że już chyba możemy iść. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy na halę. Ja zajęłam swoje miejsce a Niko poszedł do szatni.
Chwilę później pojawiły się dziewczyny. Opowiedziałam im całą sytuację. Nie przestawały się śmiać.
-A ja już myślałam, że mnie nie lubi.-Powiedziała Nikola
-Ciebie nie da się nie lubić!
Na boisko zaczęli wchodzić siatkarze z Jastrzębia, a zaraz po nich Resovia. Jak zawsze atmosfera
na hali była cudowna. Wszyscy głośno kibicowali naszemu zespołowi oraz drużynie z Jastrzębia. Pierwszy set wygraliśmy do 22. Z drugim nie było już tak łatwo graliśmy na przewagi i niestety set padł łupem przeciwnika.
Kolejne dwa sety wygraliśmy. Wszyscy się cieszyliśmy, a dziewczyny jak zwykle pobiegły do band.
-Eliza! Ty nie idziesz?-krzyczała Monika
-Nie. Poczekam. Pójdę jak będą się rozciągać.
-No chodź! Na pewno będzie mu miło.
Tym mnie przekonała. Rzuciłam swoje rzeczy i pobiegłam do przyjaciółek. Monika się nie myliła. Niko kiedy przechodził ujął dłońmi moją twarz, czule i delikatnie mnie pocałował.
-Grałem dla Ciebie.-szepnął mi do ucha.
-Grałeś cudownie.-odpowiedziałam mu i obdarowałam pocałunkiem.
Dawid przytulił Monikę. Kiedy na to patrzyłam nie można było się nie uśmiechnąć.
Słyszałam jakieś komentarze typu „Ona jest brzydka. Jak on może z nią być? Ja byłabym dla niego lepsza.” Objęłam przyjaciółki i nie zwracając uwagi na głupie teksty nastolatek poszłyśmy usiąść ponieważ i tak musiałyśmy czekać na chłopaków.  
-Lizka! Chodź tu do mnie.-usłyszałam Niko.
-Boże co on znów chce? Ani chwili spokoju.-powiedziałam do przyjaciółek.-Co tam?
-Chciałem Cię po prostu pocałować.-złapał mnie za szyje i przyciągnął do siebie.
Było mi trochę głupio bo wszyscy siatkarze parzyli się na nas, a z ich płuc wydobywało się głośne „oooo”
-No Niko, nie powiem gust to masz dobry.-powiedział Igła.
-Może ona cię ogarnie i nie będziesz tak imprezował.-wtrącił się Lotman.
-Ha, Ha przecież nie chodzę na imprezy co tydzień tylko raz na jakiś czas.
-No nie, wcale.
-O proszę czego ja się tu dowiaduję.-Powiedziałam krzyżując ręce.
-No yy kochanie nie gniewaj się.
Wszyscy wybuchli głośnym śmiechem.
-No szybko się zbieraj i idziemy na IMPREZĘ.-spojrzałam na siatkarzy, a oni patrzyli na mnie jak na wariatkę. Zupełnie nie wiem dlaczego. Przecież każdy ma prawo czasami się zabawić.
Po 30 minutach Niko, Dawid i Fabian podążali w naszą stronę.

-To dokąd moje panie?


Przepraszam za moją nieobecność, ale miałam dużo zajęć na głowie. Zostawiam wam kolejny rozdział. Chociaż nie jestem z niego do końca zadowolona, musiałam go udostępnić, bo moja kochana przyjaciółka (TAK MONIA CHODZI O CIEBIE) zaczęła mnie szantażować. powiedziała, że jeżeli go nie dodam to zawiesi bloga, a do tego nie mogłam dopuścić.

Zostawiam wam też piosenkę, którą uwielbiam! Klik! 

Dziś DZIEŃ OJCA! Co kupiłyście swoim tatusiom? Piszcie w komentarzach. :)

wtorek, 10 czerwca 2014

8.

-To ty nie wiedziałeś?-Zapytała go Monia.
-Nie wiedział.-powiedziałam.- Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza.-zapytałam troszkę zmieszana.
-No trochę tak. Możemy pogadać?
-Jasne.-spuściłam wzrok.
-Nigdy przy mnie nie paliłaś.
-Bo ja pale tylko czasami, jak się zdenerwuję, albo kiedy mam ochotę. Proszę nie bądź zły.
-No cóż. Chyba będę musiał się z tym pogodzić, ale powiem szczerze, że nie uśmiecha mi się to. Będziemy musieli coś z tym zrobić.-uśmiechnął się, objął mnie ramieniem i wróciliśmy do Moniki.
Opowiedziałam mu o całej sytuacji. Siatkarz tylko się śmiał, ale powiedział, że porządnie jej wygarnęłyśmy.
-Chodźmy już, bo będziemy robić karne okrążenia.-powiedziałam.
Weszliśmy na skrzydło sportowe. Poprosiłam przyjmującego, żeby na nas tu poczekał, a my poszłyśmy się przebrać.
W szatni jak zwykle wszystkie miałyśmy dobre humory i ciągle się śmiałyśmy. Po 10 minutach wyszłyśmy, a razem z Niko stał ktoś jeszcze.
-Dziewczyny poznajcie Dawida.-Przedstawił nam atakującego Asseco Resovii.- To jest Lizka, a to Monia.
-Miło mi.-powiedziałam.
-Mnie również.-dołączyła Monika.
-Mnie także jest miło was poznać. Trochę o was już słyszałem.-podsumował Konarski.
-Ciekawe co takiego?-zapytała Monia. Niestety nie było jej dane usłyszeć odpowiedzi, bo pociągnęłam ją za sobą na sale.
Po chwili wszystkie znalazłyśmy się na boisku. Dziewczyny były bardzo podekscytowane obecnością siatkarzy. Nasza opiekunka również. Po kilku wstępnych słowach od trenerki zaczęłyśmy się rozgrzewać. Niestety brakowało nam dwóch dziewczyn do pełnego składu. Pomyślałam, że skoro chłopaki tutaj są to mogliby z nami zagrać.
-Monia. Może chłopaki by z nami zagrali?
-Dobry pomysł. Zapytaj trenerki co o tym sądzi.
Energicznym krokiem podeszłam do nauczycielki i zapytałam ją co myśli na ten temat. Chwilę się wahała, jednak zgodziła się.
-Chłopaki, może zaszczycilibyście nas waszą obecnością na boisku?-puściłam im oczko.
Popatrzyli na siebie znacząco i na raz kiwnęli głowami.
-To kogo dzisiaj brakuje?
-Nikoli i „Anitki” chyba jej głupio po dzisiejszej akcji.- Mówiąc to spojrzałam na Monikę, a ona na mnie. Od razu wybuchłyśmy śmiechem.
Po ciężkiej rozgrzewce, razem z przyjaciółką miałyśmy wybrać dwie drużyny,
wybrałam Niko, a Monia Dawida. Gra była naprawdę świetna. Siatkarze mieli zabronione mocno atakować, żeby przypadkiem nas nie połamać. Oczywiście nie obeszło się bez popisów Pencheva i po chwili Konarski leżał na podłodze, zakrywając twarz rękoma.
-Debilu! Miałeś nie atakować mocno!-wykrzyczał Dawid, przy którym już była Monia.
-Upss, wybacz, ale Eliza wystawiła mi idealną piłkę i widziałem, że byleś na linii strzału, wiec zaatakowałem.
-Tak, tylko nie byłem na to gotowy!
Kłócili się tak dobre 5 minut. W końcu nie wytrzymałam i kazałam im być cicho.
-Monia, zabierz Dawida do kantorka i opatrz mu nos.
-Okej.
Nie mogłam uwierzyć, że było to takie proste. Jedno słowo i było po kłótni. Graliśmy dalej. Niko przytulał mnie po każdej udanej akcji. Kiedy staliśmy razem pod siatką obejmował mnie od tyłu. Nie obeszło się bez tekstów typu „rzygam tęczą” czy „jak słodko” wypowiadanych przez dziewczyny. Troszeczkę mnie to peszyło, więc poprosiłam przyjmującego, żeby przystopował.
-Ale dlaczego? Wstydzisz się mnie?- zapytał szydząco i zaczął mnie łaskotać.
Usiekałam przed nim po całej sali i wołałam o pomoc, a on nie przestawał się śmiać. Te wrzaski i śmiechy usłyszeli Monika i Dawid. Weszli na salę i zaczęli gonić Nikolay’a. Po chwili Bułgar leżał na samym dole olbrzymiej kanapki z co najmniej sześciu osób.
-O nie złaźcie ze mnie! Ja się tak nie bawię!
-Oj kochanie mogłeś się spodziewać, że mam więcej sprzymierzeńców na tym terenie.
-Dawid, ty przeciwko mnie!? Wielkie dzięki.
Po jego tonie głosu wywnioskowałam, że jest lekko wkurzony. Wstaliśmy z niego i dokończyliśmy seta.
-No dobra dziewczynki i panowie. Na dzisiaj kończymy. Rozciągamy się raz dwa! Agatka, prowadzisz rozciąganie.-zakomunikowała trenerka.
Niko usiadł obok mnie i udawał obrażonego.
-Długo będziesz się tak jeszcze gniewał?-Zrobiłam maślane oczka.
-Jak tak na mnie patrzysz to ani chwili dłużej.-nachylił się i pocałował mnie w sam czubek nosa.
-Popatrz jak oni dobrze się dogadują.
-Masz rację, może będzie z tego coś więcej?-uśmiechnął się i uniósł brwi.
-No mam nadzieję, bo tak normalna znajomość nie wygląda. Mówiłeś mu cos o niej?
-Tyle co od Ciebie się dowiedziałem. Tak myślałem, że coś miedzy nimi zaiskrzy.
-No i chyba się nie myliłeś.
Po treningu pożegnałam się z dziewczynami, a Niko odwiózł mnie do domu.
-Naucz się  od razu na środę. Pamiętaj , że jutro impreza.
-Jak mogłabym zapomnieć.- uśmiechnęłam się, ucałowałam Nikolay’a, wyszłam z auta i poszłam do domu. Wzięłam prysznic i zasiadłam do nauki. Oczywiście musiałam przerwać kilka razy, bo Weronika ciągle mi przeszkadzała.
-No proszę zagraj ze mną w tą grę.
-Werka do jasnej cholery! Mówiłam Ci, że nie mogę. Mam dużo nauki! Idź na osiedle się pobawić z kolegami czy coś.
Ględziła jeszcze coś pod nosem, ale po chwili wyszła. Dostałam sms’a od Moniki. Poprosiła mnie żebym weszła na skype. Zrobiłam to i zadzwoniłam do niej.
-No kotek nie uwierzysz!-była bardzo podekscytowana.
-Co się stało?
-Dawid zaprosił mnie na kolację!
-Ooooo. No ja wiedziałam, że tam się coś kroi.
-Ej noo! Jezu ale mam zaciesz.
-No nie dziwię Ci się. To kiedy ta randka?
-W środę!
-No to gratuluje, skarbie.-Uśmiechnęłam się promiennie.-Do nauki. Nie wiem czy pamiętasz ale jutro impreza i mecz.
-Wiem! Dobra lecę. Jezu jaka jestem szczęśliwa.
-No widać to po tobie. Gęba Ci się nie zamyka. No zmykaj.
-Paaa!
Przypomniałam sobie, że Niko miał załatwić bilet Nikoli. Zadzwoniłam do niego, żeby się
czegoś dowiedzieć.
-No hej. I co z tym biletem dla Nikoli?

-No i tu mamy problem..

Dziękuje wam za mile komentarze oraz za to, że tyle was tutaj jest.
Oddaję wam kolejny rozdział. Komentujcie.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

7.

-Aha, po prostu super. „Penchev z nową dziewczyną. Wyglądają na szczęśliwych, ale ona chyba jeszcze nie wie jaką niespodziankę szykuje dla niej Przyjmujący Asseco Resovii” Pod tym tytułem nasze zdjęcie oraz fotka Niko całowanego przez Anitę. Teraz przynajmniej byłam pewna, że to ona. Jak tylko ją spotkam jutro w szkole to gorzko tego pożałuje. Nie odpuszczę jej. Niech wie, że ma się trzymać z daleka, bo nie mam zamiaru stracić jedynej osoby, dzięki której czuje się dobrze i wiem po co żyję. Kolejna część artykułu brzmiała mniej więcej tak „Biedna dziewczyna. Chyba nie wie w co się wpakowała. Czyżby nasz przyjmujący zaczął napawać się dumą i zdobywa dziewczyny niczym trofea?”  Nie wiedziałam co mam z tym zrobić, czy się śmiać czy płakać. Po 10 minutach wrócił Niko.
-Sprawdź laptopa.-powiedziałam
-Coś się stało?
-No sprawdź.- Bułgar posłusznie zrobił to co mu kazałam, a ja kontynuowałam przygotowanie obiadu.
-Kurwa mać, tak nie będzie. Ja tego tak nie zostawię. Kochanie za ile będzie obiad?
-No za jakąś godzinkę.
-OK, to będę za godzinę.
-Dokąd idziesz?
-Musze to załatwić. Ten artykuł obraża moja i twoja osobę! Będę za godzinkę. Pa.-Pocałował mnie w policzek i już go nie było. Cieszyłam się, że poszedł to załatwić. Pewnie i tak już z milion osób to widziało, ale ten artykuł nie był ani miły ani przyjemny.
Przez godzinę leniłam się na kanapie. Oczywiście nie zapomniałam o obiedzie.
Zadzwoniłam w końcu do wujka. Długo ich nie było. Okazało się, ze byli na zakupach i spotkali matkę Gośki, która zaprosiła ich na chwilę do domu i troszkę się zasiedzieli. Powiedział, że będą za 20 minut. Pytał jak poszło Werce. Odpowiedziałam, że jak przyjedzie to sam się dowie. Chwile po skończonej rozmowie telefonicznej wrócił Nikolay.
-No kochanie załatwiłem. Sprawdź czy ten artykuł nadal jest dostępny.-Powiedział
-Już go nie ma.
-Chamy..
-Spokojnie. Nie denerwuj się to bez sensu. Oni szukają sensacji i właśnie tu ją znaleźli. Chodź jeść.
Kiedy nakładałam obiad, do mieszkania wrócił wujek z Gośką. W sama porę. Zjedliśmy razem i jak zwykle dużo rozmawialiśmy. To lubiłam. Rozmowy przy obiedzie. Zbliżało nas to do siebie. Po posiłku jak zwykle Werka i wujek rzucili się na kanapę i wyrywali sobie pilota. Niko stwierdził, że musi się już zbierać, bo na pewno mam naukę. Obiecał, że jutro o 15 pojawi się u mnie w szkole na treningu. Uśmiechnęłam się, przytuliłam do chłopaka i namiętnie pocałowałam. Kiedy wyszedł wzięłam się za naukę. Rzeczywiście trochę tego było. Siedziałam nad książkami do 22 i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się o 6 rano ze sklejonymi oczami, bo nie zmyłam makijażu. Podniosłam
się z łóżka i podreptałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam śniadanie, spakowałam się do szkoły i wyszłam. Przez drogę myślałam jak rozegrać sprawę z Anitą. Postanowiłam ją ignorować. Nie była warta mojej uwagi. Odpaliłam papierosa i ze słuchawkami w uszach podążałam do szkoły.
W szatni spotkałam Monikę. Jak zwykle opowiadała mi o swoich akcjach z kuplami. Lubiłam
tego słuchać, zawsze było to zabawne. Poszłyśmy na biologię i wtedy ją zobaczyłam. Aż się we mnie zagotowało.
-Nie patrz na nią i uspokój się-powiedziała Monia
-Aż tak to widać?
-W cholerę, kotek.
-A dziwisz mi się?
-Ani trochę.-złapała mnie za ramie i przytuliła.
Przez trzy godziny ignorowałam Anitę jak tylko mogłam. Widziałam, że rozmawia z dziewczynami na mój temat. Perfidnie się śmiała i patrzyła w moim kierunku. Na przerwie siedzieliśmy w sali do historii. Anita nadal opowiadała bajeczki typu „Niko będzie mój.” czy „widziałam jak na mnie patrzył, jest taki słodki. Mówię wam, za pewno zostawi Lizkę.” Kiedy to usłyszałam nie wytrzymałam, wstałam i ruszyłam w jej stronę.
-Lizka nie!-Słyszałam za sobą głos Moni
Uderzyłam ręką w ławkę.
- Co ty sobie wyobrażasz? Po kiego rozpowiadasz takie brednie? A przyznałaś się do tego, że to ty się na niego rzuciłaś, a on cię odepchnął? Tak myślałam. Przepraszam „królewno” , ale chyba nie zawsze można mieć to czego się chce. Masz satysfakcję z tego, że niszczysz ludziom życie? Ulżyło Ci? Jeżeli tak to zamknij już mordę bo mam dość twojego pierdolenia.
-Bo co zabronisz mi?
-Nie. Ale nie zdziw się jak wszyscy w końcu się od Ciebie odwrócą i będą Cię mieć w dupie. Tak jak teraz ty wszystkich innych.
-Dokładnie nic Cię nie interesuje. Zachowałaś się jak dziwka.- Wtrąciła Monika.
-Też tak uważam.-dodałam
Spojrzała na mnie wrogo i rzucała się na mnie. Chciała mnie uderzyć, ale zrobiłam dobry unik. Monia chciała mi pomóc, ale ją odepchnęłam. I właśnie w tym momencie wszedł nasz nauczyciel.
-A co tu się dzieje do licha!? Do dyrektora, ale już!
Wzięłyśmy rzeczy i posłusznie wykonałyśmy polecenie. Napisałam sms do Niko, że przez tą szmatę idę do dyrektora. We trzy usiadłyśmy przy biurku bosa. Pan Ostrowski opowiedział dyrektorowi zdarzenie które zastał. Zabrał ze sobą jednego postronnego świadka tego incydentu, który przedstawił wydarzenia. Ewidentnie była to wina Anity. Po przesłuchaniu słuchałyśmy kazania na temat naszego zachowania. Anita dostała parę punktów karnych i opuściła gabinet.
- Dziewczyny, już wiem wszystko. Postanowiłem, że was nie ukaram ponieważ Eliza broniłaś siebie, a Monika broniła Ciebie.-patrzyłyśmy na siebie i ukryłyśmy wybuch radości.
-Dziękujemy panie profesorze.
-No zmykajcie dziewczynki, tylko żeby mi się taka akcja nie powtórzyła.
-Dobrze. Do widzenia!- Krzyknęłyśmy chórem.
Po wyjściu z gabinetu cieszyłyśmy się jak głupie. Przeczytałam sms’a od Niko „Co się stało? Masz jakieś kłopoty?”
Odpisałam, że nie i że opowiem mu wszystko, kiedy się spotkamy. Szybko odpisał „OK buziaki”.
Na przerwie podeszło do mnie parę osób i podziękowali, że w końcu ktoś jej wygarnął.
Lekcje szybko mi minęły. Punktualnie o 15 pod szkolą czekał Niko. Przytuliłam się do niego, a on mnie pocałował. Przywitał się z Moniką i wyszliśmy z terenu szkoły, żebym mogła spokojnie zapalić i opowiedzieć wszystko chłopakowi.

-To ty palisz?!-zapytał mnie zdziwiony Nikolay.

Na początek chciałam przeprosić, że tak długo nie było roździału. Nie chcę ściemniać, po prostu brak czasu i sprzeczka z rodzicami. Teraz będą one pojawiać się co tydzień. Dziękuje za wiele miłych komentarzy,

Mam do was prośbę, a mianowicie pokażcie ile was tutaj jest. Niech każdy kto przeczyta ten roździał zostawi po sobie ślad. 

wtorek, 27 maja 2014

6.

 Miałam łzy w ochach, ale nie chciałam się rozpłakać przy tulu ludziach. Odwróciłam się
i wyszłam z hali. Słyszałam za sobą głos Niko, więc zaczęłam biec. Zgubiłam go. Dzwonił do mnie, ale nie odbierałam. Jak mógł mi cos takiego zrobić? A ja głupia myślałam, że mu na mnie zależy. Zadzwoniłam w płaczu do Moniki i Nikoli. Od razu wiedziały, że coś się stało i kazały mi być za 15 minut pod fontanną. Siedziałam tam i chowałam twarz w ręce. Gdy przyszły dziewczyny rozkleiłam się całkowicie. Opowiedziałam im o wczorajszym spotkaniu. Jak to było pięknie. Że mówił, że mnie nie zostawi, że jestem najwspanialszą dziewczyną jaką zna. I o dzisiejszym incydencie. Telefon ciągle dzwonił. Nikola wyciągnęła mi go z rąk i wyłączyła.
-Chyba nie chcesz z nim teraz rozmawiać?-Zapytała.
-No wiadomo, że nie.-Odpowiedziałam.
-A moim zdaniem powinnaś-Powiedziała Monia.-Sama mówiłaś, że stała tam Anita. Pamiętasz jak patrzyła na Ciebie na chemii?
-No tak, pamiętam. Ale co to ma do rzeczy?
-Czy ta dziewczyna, z którą całował się Niko, to nie była przypadkiem ona?
Wtedy mnie olśniło. Te same włosy i ta figura. To musiała być ona. Wredna jędza! Zrobi wszystko żeby zniszczyć mi życie.
-Zabije szmatę.-powiedziałam w nerwach.
-Uspokój się.-Powiedziały dziewczyny.
-Może jednak powinnaś z nim pogadać?-Zasugerowała Nikola. I włączyła mój telefon.
-Tak myślicie?
-Tak!-Krzyknęły chórem.-Byłaś taka szczęśliwa. Musicie to sobie wyjaśnić.
-No dobra. Raz kozie śmierć.
Rozbrzmiał się dzwonek telefonu. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na dziewczyny. Obie kiwały głową na tak. Odebrałam.
-Halo?-Powiedziałam smutnym głosem.
-Lizka, gdzie jesteś? Daj mi to wyjaśnić. To nie tak.
-Jasne standardowa wymówka facetów.
-Nie, naprawdę, pozwól mi wytłumaczyć. Gdzie jesteś?
Spojrzałam na dziewczyny. Słyszały nasza rozmowę i nadal kiwały głową na tak.
-Fontanna multimedialna.-Rozłączyłam się. Usiadłam smutna na ławce i przytuliłam się do dziewczyn. Przynajmniej one były w stosunku do mnie lojalnie. Nagle Nikola pociągnęła za sobą Monikę, a przed moimi oczami pojawił się Niko. Kucnął przede mną.
-Eliza, to naprawdę nie tak jak sądzisz.-powiedział
-To jak? Jak dla mnie wszystko jest jasne. Bawisz się dziewczynami. Całujesz jedna, a jak spodoba Ci się inna i okaże się łatwa to ją też zaliczasz?
-Nie! Jak możesz tak mówić? Podeszła do mnie i przedstawiła się jako Anita. Nie chciałem z nią rozmawiać, czekałem na Ciebie. Powiedziała, ze chodzicie razem do klasy. Myślałem, że się lubicie, więc wdałem się w konwersacje. Opowiadała o sobie, ale tego nie chciałem słuchać. Nagle mnie pocałowała. Odwróciłem się i zobaczyłem Ciebie w drzwiach. Musiała to zaplanować. Ja tego nie chciałem, proszę uwierz mi! Jesteś dla mnie bardzo ważna. Nie mógłbym Ci tego zrobić. Proszę.
-Dlaczego mam Ci w to uwierzyć?
-Przecież mnie znasz. Wiesz, że bym tego nie zrobił. Myślisz, że mógłbym zepsuć to co jest między nami?
Nastała chwila ciszy. Biłam się ze swoimi myślami.
-Wierzę Ci.-Powiedziałam
Na jego twarzy pojawił się malowniczy uśmiech. Przytulił mnie do siebie i gładził po włosach.
-Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz.-Wyszeptał.
Wtuliłam się w niego i poczułam ciepło, które przepełniło moje ciało. Podeszły dziewczyny i porozumiewawczo puściły mi oczko. Niewerbalnie im podziękowałam.
-Monia, Nikola, we wtorek idziemy poznać paru siatkarzy.-Zakomunikowałam.
-Tak dokładnie to dwóch.-Powiedział Niko.
-Jak to? O której?-Zapytała Nikola
-Po wtorkowym meczu, chcemy pójść na jakąś imprezę.
-Ale ja nie mam biletu.-Powiedziała Nikola
-Ja już Ci załatwię-Oznajmił Niko.
Odstawiliśmy dziewczyny na przystanek i ruszyliśmy w kierunku hali, gdzie Niko zostawił auto.
Okazało się, że turniej jeszcze się nie skończył. Weszliśmy do środka. Kończył się mecz finałowy. Ostatnia piłka i blok Weroniki. Wygrała! Tak się cieszyłam. Od razu do nas podbiegła i przytuliła. Szepnęłam jej na ucho, że jestem z niej dumna. Widziałam, że była bardzo szczęśliwa.
-Ciekawe czy jej siostra gra tak samo dobrze jak Ona.-Powiedział Niko i się zaśmiał. Uderzyłam go w ramie.
-No wiadomo, że tak. Może nawet lepiej.-Wyszczerzyłam zęby.
-Więc chciałbym to zobaczyć.
-Zapraszam jutro na trening o 15.
-Będę na pewno.
Usłyszałam dźwięk telefonu. To był wujek. Zapytał czy nie moglibyśmy wrócić z Niko do domu bo oni muszą coś załatwić. Siatkarz od razu się zgodził. Podbiegła do nas Werka ze swoim medalem i pucharem. Zrobiłam jej zdjęcie z Niko, a potem zrobiliśmy zdjęcie we trójkę. Kazałam jej iść się przebrać i powiedziałam, ze będziemy na nią czekać. Pobiegła natychmiast. Rozglądałam się za Anitą, ale nigdzie jej nie mogłam znaleźć. W tym czasie Niko rozdawał autografy i robił zdjęcia z fanami. Po chwili przyszedł do mnie, pocałował mnie w usta i zapytał czy jedziemy. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że tak. Miałam tylko nadzieję, ze ta suka to widziała. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu. W czasie jazdy głośno śpiewaliśmy i cieszyliśmy się razem z Werką. Przyjmujący pozwolił mi zmieniać biegi. To akurat miałam opanowane do perfekcji, nawet lewą ręką. Mimo moich zapewnień często kładł swoja rękę na mojej. Wiedziałam, że robi to nie dlatego, że wątpi w moje umiejętności, ale szuka pretekstu, by móc mnie trzymać za rękę. Nie przeszkadzało mi to. Tylko Weronika zaczęła nam dogryzać tekstami typu „zakochana para”. To też mnie nie obchodziło. Śmialiśmy się wszyscy razem. Gdy dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do mieszkania, włączyłam radio, laptopa i wzięłam się za przygotowanie obiadu.
-To co? Dziś wspólne gotowanko?-zapytał z uśmiechem przyjmujący
-A potrafisz?-zapytałam z wątpliwościami.
-Nie, ale przy tobie się nauczę. To co pichcimy?
-Miał być bigos.-zaśmiałam się
-Mmm. Moje ulubione danie.-Objął mnie w pasie i czule pocałował.
W czasie przygotowań świetnie się bawiliśmy. Niko miał za zadanie kroić potrzebne składniki, a ja zając się resztą. Jednak kiedy zobaczyłam jak mu to ślamazarnie idzie stwierdziłam, że mu pomogę. No i właśnie wtedy się zaczęło. Kapusta wylądowała na ziemi, a pieczarki posłużyły jako piłeczki do żaglowania.
-No i co teraz? Nie mamy kapusty.
-Już idę do sklepu, tylko się nie denerwuj skarbie.-Pocałował mnie i wyszedł.
Szybko skończyłam kroić wszystkie potrzebne produkty i mogłam chwilę odpocząć.
-Eliza! Chodź tu szybko!-zawołała mnie Wercia
-Co jest?

-Zobacz jesteś z Niko w necie. I bynajmniej nie piszą o was miło.

Przepraszam was bardzo, że nie tak długo nie dodawałam rozdziału, ale wiecie, weekend. Po prostu nie miałam czasu. Dziękuję za ciepłe słowa. Jak minął wam Dzień Matki? Moja przyjaciółka obchodziła wczoraj urodziny życzę jej dużo zdróweczka i powodzenia w pisaniu! Kocham Cię Monia. <3

piątek, 23 maja 2014

5.

Nie krył swojego zdziwienia.
-Ale jak to? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
-Po co miałam Ci mówić? Nie potrzebuje twojej łaski.
-Jakiej łaski? Jesteś najwspanialszą dziewczyna jaką spotkałem. Do tego jesteś dla mnie bardzo ważna. Możesz mi powiedzieć wszystko, przecież wiesz o tym. Uspokój się. Wszystko jest dobrze.
-Wracaliśmy z wycieczki.. Tata prowadził. Nie wiem co się stało. Stracił panowanie nad kierownicą, czy oślepiły go światła auta z naprzeciwka. Nie wiem. Mieliśmy wypadek. Wszyscy. Dachowaliśmy. Mama zginęła na miejscu. Ojciec w szpitalu. Modliłam się żeby Werka nie zostawiła mnie samej. Obie przeżyłyśmy. I żyjemy. Staramy się normalnie funkcjonować. Mieszkam z siostrą u wujka. Jest nam dobrze. Niczego nam nie brakuje. Z wyjątkiem..
-Rodziców.-Przerwał mi.
-Tak dokładnie. Nie radzę sobie z tym, chociaż udaję, że wszystko jest okej.-powiedziałam, przez łzy.
-Cicho nie płacz jestem tu z tobą-Wciąż gładził mnie po włosach. Przytulił do siebie mocniej. Poczułam tempo bicia jego serca. Było bardzo szybkie.
-Nie zostawiaj mnie samej, proszę.-Szepnęłam.
-Nie mam zamiaru.
-Przy tobie czuję się dobrze i zaczęłam w końcu cieszyć się z życia.-Siatkarz ujął dłońmi moja twarz. Starł spływające łzy. Poczułam jak przyjemne ciepło przeszywa moje ciało. Nie czułam się tak od dawna. To ciepło, mrowienie w żołądku, to chyba motylki. Uspokoiłam się. Spojrzał mi w oczy. Wszystko zmierzało ku pocałunkowi. W jednej chwili otrząsnęłam się i delikatnie odsunęłam. Nie mogłam się z nim całować. Nie teraz. Nie w takiej sytuacji. Nie robił mi żadnych wyrzutów. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy dalej. Niko jechał ostrożnie i stale trzymał mnie za rękę. Ciągle nie wiedziałam dokąd jedziemy. Nagle zobaczyłam pięknie oświetlony zalew. Penchev zaparkował samochód i ruszyliśmy w kierunku tafli wody. Byłam wniebowzięta. Wtedy poczułam, że jestem dla niego naprawdę ważna. Usiedliśmy na trawie niedaleko akwenu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Cieszyłam się, że mogę tu z nim być. Ciągle mnie rozśmieszał, widział, że byłam jeszcze trochę spięta po wcześniejszym wydarzeniu. Było coraz ciemniej, a na niebie pojawiało się coraz więcej gwiazd. Położyłam się na plechach i przyglądałam się tym gazowym kulom, które są oddalone od nas o miliardy kilometrów.
-Lubisz to robić?
-Co?
-Patrzeć w gwiazdy.
-Zanim się przeprowadziłam często to robiłam. Teraz nie mam okazji.
Przyjmujący położył się obok mnie, a ja pokazywałam mu różne gwiazdozbiory. Nie patrzył na niebo. Patrzył na mnie. Gdy na niego spojrzałam od razu odwrócił wzrok. Rozbawiło mnie to i zaczęłam się śmiać.
-No i z czego się śmiejesz?-zapytał z uśmiechem.
-Ja? Z niczego.
-Nie kłam.-Zaczął mnie łaskotać. Wilam się we wszystkie strony, aż nasze twarze spotkały się w minimalnej odległości. Znów poczułam te motylki. Położył dłoń na mojej twarzy. Delikatnie się uśmiechnęłam i przymknęłam oczy. Poczułam jak jego usta dotykają moich. To był tylko jeden pocałunek, nie mogłam pozwolić na nic więcej. Uśmiechnęliśmy się do siebie. I nagle zrobiło mi się zimno, lekko się zatrząsłam. W jednej chwili Niko objął mnie swoim ramieniem, przyciągnął do siebie i przytulił. Leżeliśmy tak długi czas. Znów rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Czułam się naprawdę szczęśliwą osobą. Nikolay włączył piosenkę „winny”. Powiedział, że to jego ulubiona piosenka i od dziś będzie NASZĄ piosenką. Uśmiechnęłam się i ucałowałam go w policzek.
-Co powiesz na zapoznanie się z kilkoma siatkarzami po następnym meczu?-rozgrywka miała się odbyć za dwa dni.
-Okej, ale ja zabieram ze sobą Monikę i Nikolę.
-Dobrze. W końcu poznam twoje przyjaciółki. Mam nadzieję, że mnie zaakceptują.
-Spokojnie uwielbiają każdego Resoviaka.
-Uff kamień z serca.-Zaśmialiśmy się.
Troszkę się zasiedzieliśmy. Dochodziła 24, a mieliśmy jeszcze przed sobą drogę powrotną. Wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku samochodu. Po 15 minutach jazdy zasnęłam.
Obudziłam się rano w łóżku. Nie wiedziałam jak się tam znalazłam. Wstałam i weszłam
do salonu.
-O proszę, śpiąca królewna wstała. Najwyższa pora. Już 12.-powiedział wujek.
-Ha, ha. Bardzo śmieszne. Jak znalazłam się w pokoju?
-Twój Romeo Cię tam zaniósł.
Ucieszyłam oczy i chwyciłam za telefon. Wybrałam numer do przyjmującego. Odebrał po drugim sygnale.
-Halo?
-Dziękuję za wczorajszy wieczór i za dostarczenie do domu, ale mogłeś mnie obudzić.
-Nie miałem serca, tak słodko wyglądałaś. Zobaczymy się dzisiaj?
-Moja siostra ma dzisiaj turniej. Możesz iść ze mną jeśli chcesz.
-Jasne. Gdzie i o której?
Podałam mu wszystkie potrzebne informacje i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Było to dość dziwne, organizować turniej w niedzielę. No ale co tam jak mus to mus.
-Werka zgadnij kto przyjdzie na twój turniej!
-Nikolay?
-Skąd wiedziałaś?
-Podsłuchiwałam.-Wystawiła mi język i zaczęła uciekać. Goniłyśmy się przez chwilę dopóki Gośka nas nie rozdzieliła.
Chwile później wyszliśmy z mieszkania i ruszyliśmy w kierunku hali, w której maił odbyć się turniej. Na miejscu czekał na mnie Niko. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Staliśmy przy barierce na trybunach i oglądaliśmy mecze mojej siostry. Bardzo dobrze jej szło. Byłam z niej dumna. Przyjmujący mówił żeby kiwała lekko w przód. Ja natomiast mówiłam żeby posyłała piłkę daleko w tył. Sprzeczaliśmy się, ale było to zabawne. W końcu Niko nie wytrzymał i w czasie gdy argumentowałam swoją tezę pocałował mnie co sprawiło, że nie mogłam nic powiedzieć. Stanął za mną i przytulił do siebie. Byłam naprawdę szczęśliwa. Zauważyłam że przygląda nam się Anita. Moja koleżanka z klasy. Miała wrogi wzrok. Nie obchodziło mnie to, cieszyłam się , że mam przy sobie kogoś takiego jak Niko.
-Idę po wodę do kiosku zaraz wrócę.-powiedziałam
-Dobrze poczekam tu na Ciebie i pokibicuje Weronice.-uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
Gdy wróciłam stanęłam w drzwiach jak wmurowana. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie widzę. Całował się z inną..

Przepraszam was, że wczoraj nie dodałam roździalu, ale nie miałam kiedy. :) Porszę bardzo. Mam nadzieję, że sie podoba. :D

środa, 21 maja 2014

4.

-Jejku Niko, nie wiem co mam powiedzieć. Przecież to daleko.
-To nic, damy radę. Będę się tobą opiekował.
-Tak, powiedz to mojemu wujkowi..
-Wujkowi?
-Nie ważne. Kiedy to wesele?
-Na początku maja. Wiem, ze masz wtedy wolne i nie chodzicie do szkoły.-był pewny siebie.
-A ty szpiegu.- zaśmiałam się.-Porozmawiam z wujkiem i ciocią dam Ci jeszcze znać.
-A co z numerem telefonu?
-A tak, rzeczywiście, jasne daj telefon.-zapisałam mu w komórce swój numer i podpisałam „Lizka”
Popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem i zaczął grzebać w telefonie. Po chwili pokazał mi co zmieniał. Podpisał mnie „księżniczka :*”
Uśmiechnęłam się tylko. Byłam już zmęczona i znów wróciły wspomnienia z tamtej nocy.
Zastanawiałam się czy mu nie powiedzieć, ale stwierdziłam, że jeszcze na to za wcześnie. Zbyt krótko go znam i za mało o nim wiem. Wydawało mi się, że zaczął się czegoś domyślać kiedy wspomniałam o wujku. Nic dziwnego. Poprosiłam go żeby odwiózł mnie do domu, bo było już dosyć późno. Przez drogę namawiał mnie abym pojechała z nim do Bułgarii. Przyznam szczerze, że zawsze o tym marzyłam. Staliśmy chwilę pod blokiem, Niko pytał w której klatce mieszkam i w którym mieszkaniu. Odpowiedziałam mu na te pytania, nie widziałam w tym nic złego. Rozmawialiśmy, a siatkarz mnie zabawiał, bardzo dobrze mu to wychodziło. Śmiałam się dosyć głośno czego skutkiem był ochrzan od starszej pani mieszkającej na parterze. W końcu musiałam iść do domu. Obdarowałam przyjmującego buziakiem w policzek, podziękowałam za dzisiejszy dzień i zniknęłam na schodach. W mieszkaniu z okna w kuchni widziałam jego odjeżdżające auto. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Było w nim coś co mnie onieśmielało, ale też przy nim czułam, że mogę normalnie żyć, śmiać się i cieszyć tym co jest. Zastanawiałam się co zrobić z faktem wyjazdu z nim do Bułgarii przecież prawie w ogóle się nie znaliśmy. Ale z drugiej strony do Maja było jeszcze trochę czasu. Ponad miesiąc. Położyłam się z uśmiechem i nadzieją, że jutro też go zobaczę. Czas z nim sprawiał mi wiele radości.
Rano zadzwoniłam do Nikoli. Chciałam się z nią spotkać i pogadać tak jak zawsze. Umówiliśmy
się na 13 pod Fontanna multimedialną. Szybko się ubrałam i pomalowałam jak zwykle, czarna kreska nad oczami i rzęsy. Po 11 wyszłam z domu i podążałam w kierunku fontanny. Wstąpiłam jeszcze do galerii, bo upatrzyłam sobie koszulkę w croppie. Gdy stałam przy kasie dostałam sms’a „odwróć się :D” Zrobiłam to i zobaczyłam Niko. Momentalnie i mimowolnie się uśmiechnęłam. Przywołałam go ręką i już po chwili stał obok mnie. Przywitaliśmy się jak zwykle buziakiem w policzek. Mina kasjerki była bezcenna.
-Co tu robisz?-zapytałam.           
-Chyba to samo co ty.-wskazał ręką na swoje zakupy.
Zapłaciłam za swoja nową zdobycz i wyszliśmy ze sklepu. Stwierdziłam, że zjadłabym cheesburgera, więc poszliśmy do McDonald’a.
-Muszę już iść, umówiłam się z Nikolą.-powiedziałam.
-Podwieźć Cię?
-Nie dziękuję poradzę sobie.
-No dobra, ale przyjadę po Ciebie o 19.
-A gdzie mnie zabierzesz?
-Niespodzianka.
Po drodze zastanawiałam się gdzie może mnie zabrać. Stwierdziłam, że na jakąś imprezę. Równo o 13 byłam w miejscu gdzie umówiłam się z Nikolą. Kiedy mnie zobaczyła, rzucała się na mnie.
-No to opowiadaj, co tam z Fabianem?-zapytałam.
-Facet jak facet. Jak tylko zobaczy ładną dupę i duże cycki to od razu leci.
-Nie.. no nawet mi nie mów, że Cię zdradził.
-Właśnie tak.-Nie mówiła tego z żalem w głosie. Nikola zawsze była osobą twardo stąpającą po ziemi. Nie dobierała sobie do głowy- Jak nie ten to inny, chociaż trochę szkoda tego roku.
-No masz rację, ale już ja ci znajdę jakiegoś kandydata- zaśmiałyśmy się obie.-Ale jak to było?
-Mieliśmy się spotkać, ale on siedział niby ze swoim kolegą. Wydało mi się to bardzo dziwne bo widziałam jego kumpla 10 min wcześniej na mieście i nic nie wspominał, że mają się spotkać. Poszłam więc, do tego klubu gdzie mieli być i zobaczyłam go z jakąś lafiryndą. Oczywiście wymówki typu ‘kochanie to nie tak jak myślisz’. Sama wiesz. Powiedziałam mu, ze to koniec i że nie będę tolerować skoków w bok.
-Bardzo dobrze zrobiłaś.
-A Ty jak się trzymasz?
-Odkąd widuję się z Niko wszystko wydaje mi się takie proste i oczywiste. Cieszę się nowym dniem. Jest Dobrym Przyjacielem.
-Chyba nie tylko przyjacielem.
-Tak go traktuję. Przynajmniej na razie. Nie wiem co on czuje. Może jestem kolejnym trofeum do kolekcji? Tego nie wiem.
-Nie wydaje mi się. Obie wiemy że Niko nie jest z tych.
Pogawędziłyśmy jeszcze chwilę. Dłuższą chwilę. Do domu wróciłam o 17, zjadłam obiad.
Po posiłku graliśmy  w UNO. Daliśmy Werce fory. Gdyby przegrała obraziłaby się. Po dwóch partyjkach zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Ubrałam się normalnie. Jeansowe spodnie i czarna koszula. Do tego złoty naszyjnik. Punktualnie o 19 zadzwonił dzwonek do drzwi. Usłyszałam jak Gośka krzyczy, że otworzy. Podbiegłam aby ją uprzedzić. Niestety nie udało mi się. Przywitała Nikolay’a i zaprosiła do salonu. Przywitałam się z przyjacielem, powiedziałam, że musi jeszcze trochę poczekać i poszłam ułożyć sobie włosy. Kiedy wróciłam zastałam Werkę skaczącą obok Niko. Robili sobie zdjęcia. Weronika mówiła, że będzie miała czym się pochwalić w szkole. W końcu byłam gotowa i mogliśmy wyjść. Było już ciemno, jechaliśmy zupełnie nie wiem gdzie.
-Dokąd jedziemy?
-Mówiłem Ci, ze to niespodzianka, tak? I jak zwykle wyglądasz ślicznie.
Nagle Niko gwałtownie skręcił i zaczął krzyczeć. O mały włos, a mielibyśmy wypadek. Wpadłam w panikę. Płakałam, nie mogłam złapać tchu. Kazałam mu się zatrzymać. Patrzył na mnie ze strachem. Gdy się zatrzymał wysiadłam z auta i nie mogłam powstrzymać łez. Nikolay podszedł do mnie, przytulił mnie i gładził ręką po włosach.
-Ćii, nic się nie stało.
-Owszem stało. Właśnie w taki sposób zostałam sierotą.-wykrzyczałam przez łzy.

No i następny roździał. Dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że się podoba. :)