środa, 24 września 2014

13.

Biegłam przez korytarz i wołałam za chłopakiem. Nie reagował. Zaczęłam płakać,krzyknęłam
ostatni raz. Przystanął i się odwrócił.
-Co?
-Nie zachowuj się tak.
-Jak?- spuściłam wzrok nie wiedziałam co powiedzieć, wiedziałam, ze to moja wina.-Przychodzę do Ciebie z bukietem pięćdziesięciu pierdolonych róż, zrywam się z treningu, żeby Ci udowodnić, że jesteś dla mnie najważniejsza i co widzę? Jak moja dziewczyna flirtuje z szanownym doktorkiem.
-Ale to nie tak, ja nic do niego..
-Wyglądało inaczej.
Odwrócił się i znów kierował ku wyjściu.
-Jesteś największym kretynem jakiego znałam, wiesz?!-Przystanął. Patrzyłam na niego, a on tylko stał.-Też jesteś dla mnie najważniejszy i nie wyobrażam sobie mojego życia beż Ciebie.-Krzyczałam przez łzy. Nie obchodziło mnie, że ludzie na korytarzu patrzą na nas ze zdziwieniem. Zapadła chwila ciszy. Niko odwrócił się gwałtownie i szybkim krokiem podążał w moim kierunku. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co chce zrobić. Kiedy był już blisko upuścił bukiet krwisto czerwonych kwiatów i złapał moją twarz w dłonie, namiętnie mnie pocałował, a ja nie zostałam mu dłużna.
-Kocham Cię wariatko.-szepnął.
Uśmiechałam się. Teraz wiedziałam, że danie sobie czasu nic nie zmieni. Kocham go i wierze mu. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
-Ja Ciebie też kocham.-powiedziałam po chwili. Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. Nagle zrobiło mi się słabo.
-Eliza co się dzieje?-zapytał lekko zdenerwowany
-Nic troszkę mi słabo.
Nie zwracając uwagi na innych, wziął mnie na ręce i zaniósł do sali, po czym poszedł po lekarza. Widziałam, że nie jest zadowolony z faktu iż Kuba był moim lekarzem prowadzącym i musiał sprawdzić mój stan zdrowia. Trudno musiał to jakoś przeżyć.
Jak zwykle zrobiono mi standardowe badania. Niby było wszystko w porządku, ale lekarze
kazali mi zostać w szpitalu jeszcze przez kilka dni. Długo protestowałam, ale ostatecznie zostałam zmuszona ulec, bo nawet Niko prosił żebym została. Super po prostu.. Jeszcze więcej zaległości, bosko. No trudno, zdrowie ważniejsze.
Przez kolejne dni przed i po treningach przychodził do mnie mój mężczyzna. Hmm jak to
ładnie brzmi. Opowiadał mi co się działo. Okazało się, że moje zdrowie nie jest obojętne siatkarzom z Resovii. Niko mówił, że codziennie pytają jak się czuję. Po godzinie 16 zazwyczaj wpadały do mnie dziewczyny i Gośka z wujkiem. Wtedy w sali panowała cudowna atmosfera. Graliśmy w karty, a konkretnie w makao. Uwielbiałam tą grę, można było się przy tym nieźle uśmiać. Potem dziewczyny tłumaczyły mi trudniejsze zagadnienia z rozszerzonych przedmiotów. Wieczorem kiedy wszyscy wyszli, ja zamiast spać wkuwałam. Nie mogłam sobie pozwolić na zaległości, bo szybko bym odpadła. Z Kubą rozmawiałam tak jak wcześniej, tylko teraz już wie, że nie może się do mnie przystawiać. A no i zapomniałabym, Resoviacy wygrali drugi mecz z Jastrzębiem 3:1. Niestety na meczu też nie mogłam być i nad tym najbardziej ubolewałam. Monika i Nikola opowiadały mi jak świetnie układam im się w związkach. Byłam szczęśliwa wiedząc, że one są szczęśliwe.
W końcu nadszedł dzień kiedy mogłam opuścić szpital. Miał mnie odebrać Niko, ale wypadł
mu trening, więc przyjechał po mnie wujek. Pan doktor Jakub kazał mi dbać o siebie i się nie przemęczać. Przytaknęłam, chociaż wiedziałam, że teraz będzie ciężko. Po około 10 minutach byliśmy w mieszkaniu. Trochę mi się nudziło, więc skorzystałam z tego, że był wolny laptop i zaczęłam szperać po necie. Oczywiście przeglądałam sportowe fakty, a potem ciacha.net. Znalazłam kilka artykułów o Moni i Dawidzie, Nikoli i Fabianie nawet o mnie i Niko. Już się tym nie przejmowałam, bo nie pisali nic obraźliwego.
Wieczorem wpadł do mnie Nikolay, byłam trochę zmęczona więc oglądnęliśmy film.
-Eliza, co z tym weselem?
-O Boże na śmierć zapomniałam, przepraszam.
-Nic nie szkodzi, ale pojedziesz ze mną?
-Oczywiście, że pojadę. Tylko najpierw muszę pogadać z wujkiem o finansach.
-Jakich finansach?
-No przecież muszę jakoś zapłacić za dojazd tam.
-Chyba sobie żartujesz. Jesteś moją dziewczyną, ja Cię zapraszam, więc ja za wszystko płacę.
-Ale..
-Żadnego ale.
-Ale ja tak nie lubię, wolę płacić sama za siebie.-Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, wstał z łóżka i wyszedł z pokoju.- Dokąd idziesz?-nie usłyszałam odpowiedzi. No trudno, poczekam.
Po krótkiej chwili wrócił i uśmiechnięty rzucił się na łóżko.
-Coś taki wesoły?
-Właśnie obgadałem kwestię twojego wyjazdu ze mną do Bułgarii z twoim wujkiem. Wszystko już załatwiliśmy.
-Tak jasne. nie ma to jak spiskować za moimi plecami.-westchnęłam, a Nikolay zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się, krzyczałam, ale niestety nie dawało to żadnych efektów. Musiałam to jakoś przeżyć.
Nawet nie wiedziałam, kiedy ten czas tak szybko mi uciekł. Była już godzina 23.
-Niko, zostań dziś na noc.
-Jeżeli tego chcesz to zostanę, oczywiście.
Szybko poszłam się wykąpać, zaraz po mnie poszedł Niko. Zanim zdążył wrócić, spałam jak zabita.
Rano obudziłam się wtulona w Pencheva. Od razu na twarzy zagościł mi uśmiech.
Spojrzałam na zegarek.
-O cholera! Kochanie wstajemy.- pocałowałam chłopaka w policzek i wybiegłam z łóżka jak wystrzelona z procy. Oczywiście, standardowo musiałam się zbłaźnić, bo noga zaplątała mi się w kołdrę i bumm, już leżałam na ziemi.
-Jezu Lizka! Nic Ci nie jest?
-Nie, wszystko ok.
-Wariatka.-pocałował mnie w czoło i wstał z łóżka.-Zbieraj się zrobię śniadanie.
-Dziękuję! Mówiłam Ci już, że Cię kocham?-krzyknęłam w biegu.
-Chyba nie.-wychyliłam się przez futrynę i popatrzyłam na niego wzrokiem typu ‘are you fucking kidding me?’-No mówiłaś, mówiłaś. Też Cię kocham.
-No.- wyszczerzyłam zęby i szybciorem pobiegłam do łazienki.
Ahh i znów kolejny dzień w szkole. Jak dobrze, że do wakacji tak niewiele zostało. Niko
odstawił mnie punktualnie na pierwsza lekcję. Na szczęście, bo co by to było gdybym się spóźniła na polski. O matko, nawet nie chcę o tym myśleć. Na szczęście było trochę śmiechu.
-Ty, co ona tak na czarno ubrana? Żałobę ma czy co?-zapytała mnie Monia
-Ta chyba po psie.-zakrywałyśmy usta dłońmi żeby tylko nie zobaczyła, że się śmiejemy, bo zaraz byłaby kartkóweczka.
-Lizka, tak pomyślałam, no bo jest piątek i może byśmy wyskoczyli gdzieś wszyscy razem. Może na kręgle?
-Świetny pomysł! Jestem jak najbardziej za!-co jak co ale kręgle to ja uwielbiam!
-To co piszemy do boyów?
-Piszemy!-wyciągnęłyśmy telefony, aby poinformować chłopaków i Nikolę o dzisiejszych planach.
-Dziewczyny! Proszę telefony na moje biurko!-Zaczęła krzyczeć nauczycielka.-Zgłoszą się po nie wasi opiekunowie u pana dyrektora!-posłusznie wstałyśmy aby wykonać polecenie, no bo niby co miałyśmy zrobić? Wyłączyłyśmy urządzenia i odłożyłyśmy na stół polonistki.
-No to kurna świetnie, już po nas!-powiedziała Monia.
-Taa Wujek mnie zabije!
-Mnie rodzice też, jak się dowiedzą to w ogóle nie przyjdą po ten telefon. No i jak się skontaktujemy z chłopakami? Będą się martwić.

-Coś się wymyśli…

Przepraszam za długa przerwę, ale nie miałam głowy do tego bloga. Proszę o wybaczenie i rozgrzeszenie! ;c

6 komentarzy:

  1. Takie sobie, mogło być lepiej ale już niech będzie. Ta twoja króciutka przerwa była chyba ciut za długa muotku. Następnym razem bardziej się postaraj bo ja już mam swoje sposoby żeby przyśpieszyć twój proces twórczego myślenia. Bój się i pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo tak, to jest groźba. Znam twoje słabe punkty, wiem gdzie można gryźć a gdzie łaskotać więc lepiej się Skarbie szykuj.

      Usuń
  2. Jestę miszcz :D Odkodowałam bloga :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Are u fucking kidding me? - uwielbiam Cie i tego bloga ;*
    Już sie martwiłam że całkowicie nas opuściłaś. ;(
    Ale jesteś. Taki wielki powrót i ta scena w szpitau DELYSZYS :D
    To do następnego.

    p.s. Mam nadzieje że krócej bedziemy czekać xD <3

    OdpowiedzUsuń